News

Z Arminem jak w Lidlu – co tydzień coś nowego. Zaskakująca premiera od legendy trance’u

Od pewnego czasu na serwisach streamingowych co tydzień pojawiają się nowe wydania Armina van Buurena. Mieliśmy już okazję sprawdzać takie premiery jak np. Forever & Always z Garethem Emerym, festiwalowe Clap czy jeden z jego najciekawszych projektów pt. Computers Take Over The World. Teraz przyszedł czas na kolejną ciekawą współpracę Holendra i naprawdę miłą odskocznię od ostatnich tracków.


Duże zaskoczenie ze strony Armina van Buurena

Jakiś czas temu miałem okazję sprawdzać jego ostatnie wydania, a zarazem projekty, które Holender przedstawił nam podczas występów z serii This Is Me. Forever & Always okazało się być przełomowym momentem w karierach Armina i Garetha, ponieważ była to ich pierwsza wydawnicza współpraca. Clap zaskoczyło lekko future rave’owym brzmieniem, a Computers Take Over The World okazało się być jednym z najciekawszych projektów, jakie ostatnio zaprezentował nam 45-latek!

Wielu z Was oczekuje jednak na powrót Armina do złotych lat trance’u. Myślę, że po przesłuchaniu dzisiejszej premiery Holendra Wasze potrzeby zostaną zaspokojone, bo ten projekt to naprawdę przyjemna odskocznia od tego, co prezentowała nam do tej pory legenda muzyki trance. Mówiłem to wiele razy, ale powiem jeszcze raz. Aktualnie panuje wszechobecna moda na nostalgiczne powroty i właśnie z takim może kojarzyć się najnowszy kawałek Armina!

Czy Live On Love przypomni o złotych czasach Armina?

Live On Love to najnowsza premiera holenderskiej legendy, którą stworzył razem z jedną z najsławniejszych autorek tekstów na świecie – Diane Warren. Była 13-krotnie nominowana do Oscara oraz 15-krotnie do nagrody Grammy, a to wszystko w latach 1985-2021! Swoich wokali do piosenki użyczyła również szwedzka piosenkarka My Marianne, znana jako Molly Sanden. Była ona ważną częścią filmu Eurovision Song Contest: Historia zespołu Fire Saga, gdzie zagrali m.in. Will Ferrell, Rachel McAdams czy Pierce Brosnan.

Tak jak już wspomniałem, mamy tutaj do czynienia z nostalgicznym powrotem do lat, gdzie w EDM-ie królowały takie gatunki jak progressive house czy progressive trance. Reprezentantami takowych stylów byli oczywiście deadmau5, Kaskade, Dash Berlin itd. Najnowsze gwiazdorskie połączenie Armina, którym jest oczywiście Live On Love, to hołd w stronę złotych lat EDM-u, a przekonać się o tym możemy dzięki mocnym wokalom i charakterystycznej, a przede wszystkim inspirującej melodii, która jest najważniejszym elementem produkcji z gatunku progressive trance.

Szkoda jednak, że najzagorzalsi fani Armina musieli tak długo czekać na ukłon w stronę jego najlepszych czasów w karierze. Słuchając tego utworu, poczułem się, jakbym na chociaż te trzy minuty przeniósł się do lat 2010-2012, gdzie EDM tak naprawdę jeszcze raczkował, bo to co teraz obserwujemy w przemyśle muzyki elektronicznej, to prawdziwa rewolucja gatunkowa, a przede wszystkim producencka. Niemniej jednak Live On Love to produkt wysokiej klasy i jak najbardziej zasługuje na aprobatę!

Czy progressive trance powrócił do dyskografii Armina chociaż na chwilę?

Sprawdź także:


Polecamy również

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →