News

’W Australii nie mamy takiej oprawy na eventach’ – TyDi dla Euphorii

TyDi to młody i przesympatyczny – dokładnie tak jak wygląda – australijski producent, który w krótkim czasie rozpoczął spacer po szczeblach drabiny prowadzącej do pierwszej ligi trancowych producentów. Podczas rozmowy z nim przez cały czas widzimy na jego twarzy szeroki uśmiech, jakby wciąż niedowierzał, że spotkało go szczęście grania setów na całym świecie. Zaczęliśmy od jego wspomnień z pierwszego występu w Polsce, na zeszłorocznym Godskitchen.

Jak ci się podobało w Polsce?

Było pięknie! Słyszałem wcześniej o polskich imprezach, wiem że regularnie grywają u was Armin czy Tiesto, i że imprezy wyglądają doskonale. Ale powalił mnie widok sceny, niesamowita produkcja. Wiedziałem, że będzie dobra produkcja, ale nie że aż tak! Niewiarygodnie to wyglądało, w Australii nie mamy takiej oprawy na eventach.

Hm, to mnie trochę dziwi…

Zdarza się kilka w roku event z większym rozmachem, ale to rzadkość. A tutaj masakra, poza tym pamiętam jak zobaczyłem szalejący tłum, od razu się obudziłem i byłem gotowy na pełną moc!

Interesujesz się innymi beatami? Na Godskitchen grano też chociażby popularny w Holandii tribal dutch house, było techno…

Szczerze, to nic nie wiem o dutch house, ale co do techno, to jestem wielkim fanem. Myślę, że słychać to trochę w moich kawałkach. Linie basowe czy parę innych dźwięków jest zainspirowanych technicznymi rzeczami.

Może kiedyś zrobisz coś stricte technicznego? Bierzesz to pod uwagę?

Niekoniecznie, to po prostu nie jest moja największa prawdziwa pasja – najbardziej kocham rzeczy mocno melodyjne, big roomowe brzmienia, epickie, odpowiednie progresje akordów w melodii…

Kto cię wkręcił w takie rzeczy? Największa inspiracja muzyczna w twoim życiu?

Jest ich kilku, największą jest na pewno BT. Oszalałem na jego punkcie, gdy miałem 15 lat – teraz mam 23. Nadal zresztą myślę, że to prawdopodobnie najlepszy producent wszech czasów, technicznie jest wprost doskonały. I powiem ci ciekawostkę – w zeszłym roku zacząłem razem z nim robić muzykę! Stworzyliśmy wspólnie kilka kawałków…

Marzenia się spełniają…

Dokładnie.

Jak myślisz – która cecha twojej muzyki pomogła ci w byciu zauważonym i rozpoczęciu międzynarodowej kariery? Jakiś trick?

Wiesz, kiedyś w głębi lasów amazońskich, wpadłem na pewną magiczną substancję…Nie, nie, żartuję, nie było żadnych tricków. Najwidoczniej moje melodie i brzmienie trafiły do wielu ludzi, Dziś trzeba produkować, żeby być odnoszącym sukcesy didżejem, to nie umiejętności miksowania mają dziś znaczenie, ale kawałki, które robisz… Mam więc szczęście, bo produkowaniem zajmuje się od 8 lat, od momentu kiedy skończyłem 15 lat…Już w wieku 18 miałem kontrakty na wydania.

Pierwsze twoje produkcje to już był trance?

Właściwie nie – raczej coś bardziej minimalowego, coś w stylu tech-housowym. Już pierwszy wydany kawałek został zauważony przez Armina i wydany przez sławną Armadę. Dużo szczęścia! Co więcej – od wtedy współpracuję z Armadą. Moim trickiem więc był fakt, że mając zaledwie 19 lat miałem już ileś wydanych numerów, i to granych przez Tiesto, Ferrego, Armina… No i w wyniku tego zaczęto mnie bookować na imprezy i festiwale.

Sam wszystko robisz?

Samiusieńki, jestem 100procentowym producentem, robię wszystko.

Mixdown i mastering też?

No OK, wszystko poza masteringiem. Co prawda przez 4 lata studiowałem „muzyczną technologię” na uniwersytecie, dałbym więc radę z masteringiem, ale wolę nie. Wierzę, że do tego potrzebny jest ktoś z zewnątrz, ktoś ze świeżym, innym uchem.

3 najbardziej charakterystyczne rzeczy na temat Australii?

Dużo podróżuję i ciągle słyszę od ludzi, że Australia to kangury…

To wiemy! Pytałem o twój punkt widzenia.

OK, niech pomyślę. Na pewno ważne jest nasze czyli Australijczyków poczucie, że jesteśmy zupełnie oddzieleni od reszty świata, totalna izolacja. Gdy np ktoś jest mega popularnym artystą w Australii, to tylko u nas, reszta świata nie ma o nim pojęcia. Mamy bardzo osobną scenę muzyczną…

Ale pewnie Lady GaGa również u was się sprzedaje…

Tak, jest Lady GaGa, ale w kontekście dj-ów i producentów – mamy całą masę gości, którzy u nas rządzą totalnie, grają na wszystkich dużych imprezach, świetnie się sprzedają, są bardzo znani, ale gdybyś spytał kogoś z USA czy Europy – czarna magia.


Polecamy również

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →