News

Sunrise Festival 2022 – Jak przebiegły 18. urodziny festiwalu? [recenzja]

Za nami 18. urodziny Sunrise Festival 2022. Czas (może nie do końca) krótko i zwięźle podsumować festiwal, którego organizacja nie do końca poszła po myśli MDT Production, ale obroniła go muzyka.


Największy elektroniczny festiwal w Polsce odbył się w dniach 22-25 lipca 2022 roku na terenie lotniska w Podczelu. Była to dopiero druga edycja w nowej lokalizacji po tym, jak Sunrise Festival opuścił słynny amfiteatr w Kołobrzegu.
Czy organizatorzy wyciągnęli wnioski po ostatnim przedpandemicznym festiwalu? Jakie zmiany logistycznie wprowadzili? Czym sobie zaplusowali, a czym stracili część wiernych fanów? Zapraszam do krótkiej lektury podsumowującej Sunrise Festival 2022 napisanej zwięźle i na temat, bez zbędnych ceregieli. 

Pechowy piątek trzynastego dwudziestego drugiego

Powiedzmy sobie wprost  pierwszy dzień festiwalu wschodzącego słońca był tym najgorszym pod względem organizacyjnym jeżeli chodzi o tegoroczną edycję. Uważam jednak, że był on również trochę potrzebny. Dzięki feralnemu piątkowi organizatorzy mieli pole do popisu aby udowodnić setkom hejterów, że potrafią wyciągać wnioski w ekspresowym tempie i pomimo tego, że nie wykazują się aktywnością w komentarzach na social mediach, to bacznie je obserwują i potrafią naprawić część swoich błędów. I się popisali.

Komunikacja miejska Sunrise Festival 2022

Wracając jednak do samego początku, czyli komunikacji na linii Kołobrzeg  Podczele. Miałem tę przyjemność nocowania przez cały weekend w drugiej z wymienionych miejscowości i zmierzając na festiwal ze stolicy Wielkopolski, obawiałem się jednego  czy uda nam się w tym Podczelu gdziekolwiek zaparkować. W końcu na codzień mieszka tutaj może z 1000 osób, a na festiwalu każdego dnia było grubo ponad 30 000. 
Ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu na głównym  i jedynym  zjeździe do Podczela stał pracownik ochrony, który wpuszczał do miasteczka wyłącznie osoby mające przepustkę, którą było chociażby potwierdzenie zameldowania na czas festiwalu. Nieważne, gdzie nocowało się w Podczelu, spacer na festiwal nie zajmował więcej niż 10 minut. Zabrakło oświetlenia kawałka drogi idącej przez łąkę, ale nie dało się na nią nie trafić zarówno wchodząc, jak i wychodząc z festiwalu.
Nie wypowiem się, jak organizacyjnie poradził sobie festiwal z parkingiem na lotnisku, główną drogą dojazdową pod sam jego teren oraz komunikacją miejską, ponieważ nie musiałem z nich korzystać. W porównaniu do wielu komentatorów poczynań festiwalu w social mediach nie zamierzam się wypowiadać na temat sytuacji, których nie byłem świadkiem.

Piątek – nieobecność Marshmello, Oliver Heldens zasługujący na Red Stage

Co mogę powiedzieć o piątku pod względem muzycznym? Jako fan wszystkiego co za szybkie lub za mocne dla normalnego mainstreamowego słuchacza zabrakło mi nieco różnorodności muzycznej, jaką dały sobota i niedziela. Nie musiałbym pisać tego zdania, gdyby na festiwalu wystąpił artysta, dla którego znalazłem się w piątek w Podczelu, czyli Marshmello.
Według oficjalnej informacji artysty dopadł go wirus żołądkowy potęgujący regularne wymiociny, przez co autor Alone nie był w stanie stanać na scenie, pomimo tego, że znalazł się na terenie festiwalu, co potwierdził jeden z pracowników MDT Production, współpracujący również z FTB. Jak było naprawdę? Nie mi oceniać i liczę, że producent nam to wynagrodzi występem na Sunrise Festival 2023. Godnie zastąpił go Sikdope, który planowo miał przejąć Red Stage zaraz po nim. 
Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie na Silver Stage rezydent klubu Holidays Orchowo  Meszi. Zagrał bardzo różnorodnie, świetnie mashupował największe popowo-rapowe hity ostatnich lat z najświeższymi elektronicznymi dropami. Po jego wystąpie scenę przejęła plejada gwiazd klimatów bass house i future house, które są bardzo bliskie mojemu sercu  Brohug, Malaa, Tchami oraz Mercer.
Na Black Stage całą noc występowały gwiazdy zaproszone przez Carla Coxa, ale nikogo występ nie mógł się równać 2-godzinnemu setowi tej legendy. 


Do poprawy na pewno regulacja głośności lub rozmieszczenie scen, ponieważ podczas seta Carla Coxa przebijał się na scenę dźwięk z White Stage, co po prostu nie powinno mieć miejsca. Tyczy to się też reszty scen. W piątek na każdej z nich było zdecydowanie za cicho.

A propos białej sceny… Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie Regard, ale to Oliver Heldens nareszcie potwierdził, że jest materiałem na headlinera występującego na największej ze scen Sunrise Festival. Poszedłem na jego występ 15 minut po jego rozpoczęciu i niestety nie dopchałem się do wydzielonego kontenerami danceflooru. W mojej skromnej opinii to właśnie jego set cieszył się w piątek największą popularnością, biorąc pod uwagę wszystkie sceny z wyłączeniem Blue Stage, na której tego dnia się niestety nie znalazłem nawet na moment. 

Sprawdź intro Olivera Heldensa z White Stage

Kolejki winą tłumu czy organizatora?

Będąc w piątek na terenie festiwalu nie sposób było nie zauważyć ogromnych kolejek do barów i stref gastro. Imprezowicze w social mediach nie zostawili suchej nitki na Sunrise w tej kwestii, ale czy na pewno to w pełni wina organizatora?
Jak udało mi się dowiedzieć, nawaliła część systemów do płatności, przez co nie wszystkie stoiska mogły się otworzyć. W piątek było ich zdecydowanie za mało, w sobotę już więcej, a w niedzielę zdecydowanie wystarczająco. Nazwałbym to złośliwością rzeczy martwych. Ten, kto nie skupiał się na słownych oszczerstwach w stronę wszystkich dookoła, a obserwował co dzieje się za barem, z pewnością dostrzegł, że pracownicy nieustannie próbowali rozwiązać problem.
Winić powinniśmy również siebie. Zamiast ustawić się w normalnej kolejce, połowa osób chcąca skorzystać z baru najzwyczajniej w świecie wpychała się z każdego możliwego boku, torowała jakikolwiek przepływ (ludzie mieli problem z wyjściem z tłumu) i składała zamówienie dla dziesięciu innych znajomych. Nie dziwne więc, że niektórzy czekali na swoją kolej ponad godzinę.
Aby zweryfikować poprawę, ustawiłem się każdego dnia w kolejce w okolicach tej samej godziny. W piątek dostanie do baru zajęło mi 45 minut, w sobotę 20 minut, a w niedzielę 2 minuty. Z tego miejsca pochwała dla MDT Production za rozwiązanie problemu.
Brak wody? Mowiąc szczerze, nie spotkałem się z tym zarówno na barze, jak i w toalecie. To samo tyczy się porządku i kolejek. Do toalety ani razu nie czekałem więcej niż 10 minut, za każdym razem była ona wyposażona w ręczniki papierowe i mydło.  

Gwiazdorska sobota i potężne cardio na Silver Stage

Temat kolejek, toalet i nagłośnienia mamy za sobą. Przejdźmy więc do konkretów muzycznych drugiego dnia, ponieważ koniec końców jeździmy na festiwale dla muzyki, a nie kupowania piwa 0,33ml za 15 zł kilka razy w ciągu jednej nocy.

Sobota  czyli jedyny w pełni wyprzedany dzień Sunrise Festival 2022 – nie miała prawa nikogo zawieść pod względem muzycznym. Jednym z momentów, które będę najlepiej wspominał to występ Regaina na Silver Stage o 21:00. Niby tylko Polak, niby tylko opening set przed gwiazdami kolektywu I AM HARDSTYLE, niby powinno być spokojnie, a tu nic z tych rzeczy. 

Nasza największa gwiazda sceny hard zaserwowała tak potężną godzinę wbijania gwoździ, że jak później wróciłem na set Brennana Hearta, który grał na zasadzie 30-sekundowy drop hardstyle’owy, półtorej minuty melodii, wokalu i predropu, to zacząłem się zastanawiać, kto tutaj powinien dostać najlepszy czasowo slot. 

Sunrise Festival po raz kolejny zweryfikował, że hardy w naszym kraju mają się bardzo dobrze, jeśli chodzi o frekwencję i bookowanie coraz większej liczby przedstawicieli brzmień 140 BPM w góre ma sens i przyszłościowy potencjał. Scena hardstyle’owa przez wszystkie 3 dni to moim zdaniem must have za kilka lat.

Zenek Martyniuk w duecie z Davidem Guettą mylącym festiwale

23 lipca 2022 roku należał bezkonkurencyjnie do dwóch EDM-owych supergwiazd grających na Red Stage, wobec których wszyscy mieliśmy ogromne oczekiwania. Zanim jednak przejdziemy do nich, muszę wyrazić swoje zniesmaczenie tym, że Lucas & Steve zagrali Zenka Martyniuka. Nie wiem dlaczego, ale proszę was Panowie publicznie, abyście już nigdy więcej tego nie robili, ponieważ…

… nic nie ginie w sieci

Set wieczoru? Alesso. Szwedzki producent przyszedł, grzecznie się przywitał, zaprezentował progressive house’ową magię okraszoną świetną oprawą wizualną, pożegnał się w akompaniamencie fajerwerków i wyszedł. Tak się robi show.
Podobnie mógłbym powiedzieć o Davidzie, który jako jedyny zaczął seta bez festiwalowego intro, jako jedyny miał 20-minutowy changeover i jako jedyny pomylił Sunrise Festival z rumuńskim UNTOLD, dwukrotnie. 
Nie mam mu jednak tego za złe, ponieważ jednym z moich muzycznych marzeń było przeżycie future rave’u na żywo i się to stało. Świetna selekcja największych hitów (w większości z dopiskiem 2022 rework), dużo rejwowej przyszłości i zakończenie seta z grubego C jak to na największą gwiazdę całego dnia przystało. 
Przepraszam Black Stage, Blue Stage i White Stage, ale Alesso, Guetta i całonocne hardy mnie zbyt wciągnęły. Najbardziej żałuję przegapienia seta Reinera Zonnevelda. MDT Production, proszę o booking w przyszłym roku.

Posłuchaj całego seta Davida Guetty z Sunrise Festival 2022

Niedziela, czyli jak powinien wyglądać cały Sunrise pod każdym względem

Do ostatniego dnia festiwalu mam wyłącznie jedno ale.
Zaczynając od organizacji i logistyki. Mam wrażenie, że w niedzielę funkcjonowały wszystkie punkty gastronomiczne, których planowana liczba okazała się w pełni odpowiednią. Zarówno do okienek barowych, jak i tych gastronomicznych kolejki były bardzo krótkie, a czas oczekiwania nie przekraczał kilkunastu minut. Ja, jak i moi znajomi nie czekaliśmy w żadnym z punktów dłużej niż dosłownie kilka minut. Toalety, pomimo ostatniego dnia, bez zastrzeżeń.
Nagłośnienie. We wszystkie dni powinno być takie jak w niedzielę. Nie mam pewności czy to mój mental, zmęczenie lub posiadanie kwadratowych uszu, ale prywatnie odczułem, że każda ze scen w niedzielę grała głośniej i lepiej. 
Najbardziej pozytywnym zaskoczeniem ostatniego dnia okazał się dla mnie duet VINAI. Dotarłem na sam początek występu, ponieważ festiwalowi kompanii potrzebowali chwili odpoczynku od deathstepowych dropów Borgore i byłem wręcz wniebowzięty… Big room, hardstyle, trap, dubstep i ta braterska energia. Podczas ich seta nie dało się nudzić i za to chapeau bas, Panowie.
Ants Stage. Brzmienia deep house / tech z najwyższej półki, idealnie sprawdzające się jako forma wypoczynku pomiędzy dubstepowym chaosem z Silver Stage, trance’owymi melodiami z White Stage i mieszanką big room techno, electro, future i progressive house’u z Blue Stage. Zamykasz oczy i czujesz się jak na piaszczystej plaży Ibizy, potwierdzam i polecam.

Czy bookowanie Erica Prydza miało sens?

To pytanie zadaje sobie po dziś dzień. Eric Prydz jest niekwestionowanie jedną z największych gwiazd współczesnej elektroniki, a jego HOLO to inny wymiar muzycznych doznań. Za tak poteżnym nazwiskiem i oprawą muzyczną idą jednak olbrzymie pieniądze.
Jego booking kosztował Sunrise Festival kilkaset tysięcy euro (dam sobie rękę uciąć, że fee przekroczyło milion złotych), a tłum na jego występie był zauważalnie mniejszy niż na sobotnim Lucas & Steve czy wcześniej grających Fatboy Slim i Paulu Kalkbrennerze. Porównując go do Davida Guetty, myślę, że mówimy tutaj o trzykrotnie mniejszej frekwencji.
Moim zdaniem booking zupełnie niepotrzebny, patrząc na niego pod względem rentowności. Odważę się stwierdzić, że grający w tym samym czasie DJ Kris i Matys na White Stage mieli porównywalną publiczność.

Eric Prydz – pełen występ na Sunrise Festival 2022

Co z tą sceną bassową na Sunrise Festival 2022?

Jako wieloletni fan basowych brzmień i osoba kryjąca się za podmiotem prowadzącym bodajże największe basowe community w Polsce jestem w 100% spełniony muzycznie po dubstepowych takeoverze Silver Stage. Nie ma jednak co się dziwić, ponieważ Sunrise Festival sprowadził do Podczela jedne z największych gwiazd basowego półświatka  Tokyo Machine, Modestep, Borgore, Yellow Claw i NGHTMRE.
Zawiodła na pewno frekwencja i teraz już wszyscy wiemy, że Polska nadal nie jest gotowa na dubstep. Kto zawiódł? My sami, ponieważ jesteśmy bardzo ograniczeni muzycznie, słuchamy tylko tego co podpowiadają nam największe platformy streamingowe, radia i gwiazdy będące line-upowymi odgrzewanymi kotletami od dekady. Każdy z wymienionych wyżej artystów u naszych zachodnich sąsiadów potrafi przyprowadzić na swój set tysiące osób, za oceanem dziesiątki, a w Polsce… kilkaset. Śmiech.
Wina leży tutaj również po stronie polskich klubów muzycznych i promotorów. Po co zaskoczyć basowym bookingiem, skoro można kolejny rok wałkować grany przez te same gwiazdy” techno, house i czasem drum&bass, bo ludzie na to przyjdą. No jak widać nie przychodzą, tylko który klub się do tego przyzna? Który promotor zaryzykuje świeżym bookingiem skoro można fajnie zarobić, ponownie sprowadzając do Polski Borisa Brejche, Paula Kalkbrennera, High Contrast, Netsky czy tych samych polskich DJ-ów, którzy stojąc za deckami nie wyróżniają się muzycznie niczym od swojego poprzednika sprzed godziny? Praktycznie żaden.
Jestem całym sobą po stronie Sunrise Festival, ponieważ jako pierwsi spróbowali. Mogli te kilkaset tysięcy złotych (jak nie kilka milionów)  wydać znowu na Armina van Buurena, Afrojacka czy Dona Diablo, ale odważyli się zaryzykować, za co im dziękuję w imieniu swoim, jak i wszystkich obecnych ostatniego dnia fanów #bassmusic.
Nie jest wstydem powiedzieć, że ta próba nie zdała testu, ponieważ nikt nie osiąga wyznaczonego czasu pstryknięciem palca. Dubstep i jego pchodne zostały tak zaniedbane w Polsce, że szczerze mówiąc spodziewałem się jeszcze mniejszej liczby osób pod sceną. Silver Stage w niedziele nie mógł się równać frekwencyjnie z sobotnim i to świetnie pokazuje, że skoro hardstyle potrafi mieć się dobrze w Polsce, to muzyka basowa również ma szansę.
Od czegoś jednak trzeba zacząć. Jak to mawia DJ Kris, pomysłodawca Sunrise Festival, nie od razu Kraków zbudowano.

Podsumowując Sunrise Festival 2022

Festiwal obronił się z każdej ze stron muzycznie. Organizatorzy mają przed sobą pracowite 12 miesięcy, aby poprawić błedy komunikacyjne, organizacyjne oraz logistyczne, jednak wierzę, że w przyszłym roku zobaczymy Sunrise Festival w jeszcze lepszej odsłonie niż w miniony weekend, pod każdym względem.
Muzycznie będzie bardzo ciężko przebić tegoroczną edycję, ale nie jest to niemożliwe. Z niecierpliwością czekam na przyszły rok, w którym na pewno po raz trzeci odwiedzę Podczele.

Sprawdź także:

fot. GROMYSZ

Polecamy również

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →