Artykuł

Pioneer DJM-909 – test mixera

Jako dj, bardzo rzadko sięgam w swoich setach po urządzenia typu efektory, samplery, etc. jestem raczej zwolennikiem klasycznego zestawu dwóch decków plus mikser i do niedawna nawet zbytnio nie próbowałem wychylać się poza ten układ. Jednak kilkanaście dni testów DJM 909 zmieniły moje spojrzenie na tego typu zabawki i musze przyznać, że testowanie tego miksera to była po prostu dobra zabawa.


 



 


 


Ale od początku. Pioneer DJM 909 to dwukanałowy battle mikser wyposażony w moduł z efektami, które obsługuje się za pomocą „telewizorka”. Przy projektowaniu tego urządzenia obecni byli Scratch Perverts. Poza tym mikser ten jest chyba najdroższym obecnie na rynku scratch mikserów, ale z pełną odpowiedzialnością za słowa mogę stwierdzić, że wart jest blisko siedmiu tysięcy złotych. Zacznijmy od tego co każdy turntablista przy pierwszym spotkaniu z nowym mikserem wręcz odruchowo testuje, czyli crossfader’a…


Każdy dj ma swoje preferencje dotyczące oporu jaki powinien stawiać cross. Jedni lubią, wręcz bezwładne suwaki, inni wolą lekki opór. W przypadku crossfadera 909tki dostępne są obie opcje i jeszcze kilka pośrednich. Po prostu można to sobie wyregulować i co ważne nie trzeba rozkręcać całego miksera. Obok crossfadera jest specjalna dziurka, w którą wkłada się specjalny śrubokręcik i przekręcając w jedną lub drugą stronę można zmienić charakterystykę oporu.  Za ten patent należą się DJM 909 na serio słowa uznania. W crossfaderze można także ustawić punkt cięcia (od 1  mm do 6 mm), oraz krzywą cięcia, a najlepsze jest to, że to wszystko bardzo przejrzyście widać w „telewizorku”. Oczywiście crossfader ma także możliwość zamiany kanałów (hamster style). Jeżeli ktoś przyzwyczajony jest do tradycyjnych PCV fejderów może mieć na początku małe problemy z wyczuciem Pioneerowskiego fejdera, jednak po kilkunastu minutach grania i przetestowaniu kilku opcji ustawienia każdy sobie z tym fejderem poradzi. Podobnie można wszystko ustawić na line faderach, lecz jedyne czego nie można zrobić to ich zamienić tj. ustawić tak, aby line fader dla kanału 2 był w miejscu line fadera dla kanału 1 i odwrotnie. Z tego co mówił Tony Vegas wynika, że w związku z tym, że każdy kanał ma moduł z efektami byłaby to operacja zbyt skomplikowana i Pioneer odpuścił sobie taką opcję. Właśnie te efekty tutaj najwięcej mają do powiedzenia, więc teraz o efektach. Każdy kanał ma 3 banki efektów w każdy po 3 efekty, które się wyiera spośród 50, a które włącza się za pomocą switcha. Banki można dowolnie programować w bardzo prosty sposób za pomocą chyba maksymalnie trzech kliknięć. Każdy bank ma swój mały przycisk za pomocą którego włączą się ten bank (przyciski są rozlokowane wzdłuż monitora). I cała obsługa tego podczas grania jest dziecinnie prosta. Dalej.. większość efektów można dodatkowo zmieniać np. nakładając je na tylko wysokie częstotliwości albo dopasowując ich tempo do tempa utworu. W mikserze jest wbudowany licznik bitów i praktycznie dla każdego efektu istnieje możliwość wyboru w jakim tempie ma on działać. Tempo wybieramy za pomocą kliknięcia (klika się w aktywny monitor) w interesujące nas ustawienie (np. działanie efektu na ½ taktu, ¼, albo na każdy bit), lub za pomocą przycisku TAP sami uderzając w ten przycisk programujemy tempo w jakim będzie efekt działał. Jakby tego było mało to część efektów można także modulować za pomocą faderów… Brzmi to trochę skomplikowanie, ale na serio to jest proste i po 20 minutach każdy może to płynnie opanować. Dla mnie najlepszym patentem w tym mikserze jest opcja Synthe czyli coś w rodzaju wbudowanych sprzężeń zwrotnych. Mamy do wyboru 3 „syntezatory” które włącza się jak efekt i można normalnie na nich grać przesuwając crossfaderem lub line faderem. Na serio można zawiesić się na tym na długie godziny. Poza tym syntezator ten ma fajne brzmienie i gdy się go używa podczas imprezy to „robi wrażenie”. Oczywiście mikser ten ma eqalizer (bassy, średnie i wysokie), który można wyłączyć, jeżeli chcemy grać na „dziewiczym” dźwięku. Jest w tym mikserze jedna rzecz, której nie mogłem rozpracować i nawet jeden z projektantów tego miksera (Tony Vegas) nie wie dlaczego tam ta rzecz jest. Mianowicie istnieje możliwość przyporządkowania wejścia 1 (czyli np. gramofonu z lewej strony) na kanał 1 (to normalne) i na kanał 2. Tak że można dźwięk z tego decka mieć na dwóch kanałach, ale nie można tego samego zrobić z wejściem nr. 2 (prawy gramofon). Ale w sumie to mały szczegół biorąc pod uwagę to wszystko co mikser ten ma do zaoferowania.


DJM 909 to naprawdę bardzo dobry mikser, jeden chyba z najbardziej „dj friendly” i mimo tego, że nafaszerowany elektroniką to raczej  w taki sposób, aby wspierała pracę dja, a nie wyręczała go.


 


Test przerowadził: DJ Trakmajster
materiał nadesłał: Dariusz Chojnacki




Polecamy również

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →