News

Oświadczenie Aviciiego w sprawie reportażu 'Król Umc Umc Umc’

Amerykański magazyn GQ jest w ostatnich dniach na ustach wielu miłośników muzyki tanecznej z całego świata, po kontrowersyjnym reportażu o Aviciim wydrukowanym w ostatnim numerze tego bardzo popularnego w USA pisma .

Już sam tytuł jest wielce wymowny – „King of Oontz Oontz Oontz”.  Autorka spędziła ze szwedzkim producentem kilka dni w trasie, dzięki czemu możemy dowiedzieć się, jak to przed występem w Meksyku chodził zirytowany dookoła pokoju paląc papierosa za papierosem i pijąc red bulla za red bullem wkurzając się na poprzedzającego go didżeja za to, że ten „wygrywa mu wszystkie jego pieprzone kawałki”.

Poza tym w artykule pojawia się wiele innych intrygujących fragmentów, np. o samym wyłapaniu talentu Aviciiego przez menedżera Asha Pournouri i obiecaniu przez niego, że w dwa lata zrobi z niego największą gwiazdę na świecie, są żarty jego ochroniarza na temat zakresu jego obowiązków („noszę w dupie narkotyki dla niego”), a także stwierdzenie Aviciiego, że „wszystkie kawałki i przejścia między nimi mam wcześniej przygotowane, to tylko weterani sceni jeszcze mówią o czytaniu tłumu w trakcie imprezy po to, żeby dbać o swoją reputację w środowisku”.

Cały reportaż znajdziecie tutaj: http://www.gq.com/entertainment/music/201304/avicii-tim-bergling-profile-gq-april-2013

Avicii na swoich profilach społecznościowych ustosunkował się do artykułu w taki oto sposób:

„Normalnie bym się czymś podobnym nie przejął, ale na ten tekst musiałem zwrócić uwagę, zastanawiam się jak on w ogóle mógł zostać opublikowany z taką liczbą nieprawdziwych rzeczy i nietrafionych cytatów (…)

Reporterka Jessica Pressler ZACZYNA od nazwania moich fanów słowem „douchebags” (ang.: aroganckie, wredne dupki). Poza tym opisuje osoby przychodzące na moje imprezy jako osoby zażywające narkotyki!  (…)

Moje narzekanie na poprzedzającego mnie didżeja prowadzą panią Jessicę do wniosku, że ja podczas grania dotykam tylko potencjometrów. To naprawdę obraźliwe – nigdy nie zagrałbym zaplanowanego wcześniej seta z wcześniej nagranego CD,  nigdy nie oszukałbym moich fanów w ten sposób. Jedyne przygotowania to takie, że sprawdzam początki i końce numerów, żeby jak najlepiej je później zmiksować, sprawdzam i ćwiczę miksy harmoniczne jak wielu innych didżejów i jestem z tego dumny (…).  Niektórzy didżeje znani są ze swoich  niesamowitych technicznych umiejętności – jak A-Trak, Steve Angello czy Laidback Luke – ja taki nigdy nie będę, kojarzony jestem inaczej.

Wszystko w tym artykule zostało przedstawione źle – łącznie z kawałkami, które niby gram. Ten artykuł jest nieprawidłowy i niesprawiedliwy. Reporterka GQ tworzy obraz publiczności przychodzącej na imprezy muzyki elektronicznej, która jest cały czas na haju, jest brzydka, niewyedukowana, głupia i chamska. Kiedy ja widzę ich/was jako troskliwych, kochających, pozytywnych I dokładnie odwrotnych w stosunku do tego, co zostało w tym reportażu napisane. Oczywiście ludzie zażywają narkotyki gdy wychodzą na imprezę, ale to nie dotyczy tylko świata związanego z jednym gatunkiem muzycznym (…).

Wpuściliśmy GQ do nas do środka, żeby sportretowali na poważnie ten świat, by pokazać go masom, które mogą go nie znać i go nie rozumieć. Myśleliśmy, że uda się pokazać tę pasję i fenomen tej wielkiej społeczności gromadzącej się naturalnie wokół tej muzyki. Problem w tym, że pojechała z nami w trasę osoba, która nic nie wie o muzyce elektronicznej i zawiodła na całej linii”.


Polecamy również

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →