News

Deadmau5: 'Czasem EMI się wtrąca i wszystko pieprzy’

Deadmau5 zawsze imponował swoją szczerością, jakkolwiek bardzo nie przypominała by zwykłego chamstwa. Przecież to właśnie podejściem do świata, na równi z muzyką, Joel Zimmerman zaskarbił sobie serca tak wielkiej rzeszy fanów…

Niedawno portal Spinner należący do AOL przeprowadził z nim dość ciekawą i kontrowersyjną zarazem rozmowę, w której Mysz nie oszczędza nikogo. W tym siebie.

„Nauczyłem się nie mówić pewnych rzeczy, których nie powinienem, ale i tak je mówię, bo taka moja natura. Nadal się uczę! Jeden mały komentarz może wplątać cię w masę gówna i nie tylko gówna, nieuzasadnionego gówna. Teraz bardziej zwracam uwagę na mój gniew w sieci i w rzeczywistości.”

Na wypomnienie hasła reklamowego używanego przez EMI w promocji nowego krążka, „4×4=12”, które przypomnijmy głosi, iż jest to pierwszy pełnoprawny album Deadmau5a, Joel zareagował następującymi słowami:

Ciekawe kto to rozpowiada? Powinno się ich zastrzelić. To kolejna kompilacja, obok „Random Album Title” i „For Lack of a Better Name”. Bardziej kulminacja tego co zrobiłem w tym roku między wyjazdami. Ludzie mówią, „co z albumem?” A co z trzema miesiącami wolnego, koleś?”

Joel dosadnie dość sugeruje, iż gdyby nie wielka machina promocyjna, album nie powstałby wcale, z braku wewnętrznej potrzeby artysty. Mało tego, używa do opisania własnego dzieła słów, których nikt chyba nie spodziewałby się jako komentarza autora czegokolwiek.

„Wcale nie neguję tego albumu. Sądzę że to dobra kompilacja utworów, które robiłem na potrzeby występów – nie jestem przeciwko któremukolwiek z nich, niektóre podobają mi się.”

Dowodzi to zależności od EMI i przymusu wydania czegokolwiek, czy też może wielkiego dystansu Deadmau5a do własnej osoby i twórczości? Pierwszemu przeczą jego dalsze wyjaśnienia.

„Bardzo skrupulatnie kieruję swoją marką i promocją. Może czasem nie w stu procentach, gdy gram – EMI wtrąca się wtedy i pier***i wszystko, robiąc lamerskie koszulki, ale muszą coś robić, gdy ja zajmuję się innymi rzeczami. Lubię utrzymywać jak największą kontrolę jak mogę nad zdjęciami i grafiką i tym, jak rzeczy są składane, jeśli chodzi o ich prezentację”.

Nie omieszkał również wyjaśnić swoich ostatnich problemów zdrowotnych, o których wszyscy – mniej lub bardziej poważnie – dyskutowaliśmy. „Wszyscy chcą podpiąć to pod „o tak, próbował kwasu po raz pierwszy”, albo cokolwiek innego. Ale nie – to zwykłe wyczerpanie. To dzieje się, gdy pijesz rano tylko kawę i spędzasz cały dzień przygotowując scenę, pomagając z tym, zajmując się tamtym, a oprócz tego zarządzając jeszcze interesami.”

Poczułem się oszołomiony i musiałem opuścić na chwilę głowę, gdy podniosłem ją, zacząłem wszędzie widzieć gwiazdy. Nauczyłem się tam dość wartościowej lekcji. Nie jestem Justinem Bieberem, więc nie mam doradcy zdrowotnego, czy osobistego szefa kuchni chodzącego za mną. To bardziej jak zajmowanie się po prostu sobą i zobaczenie co się będzie działo.




Polecamy również

Imprezy blisko Ciebie w Tango App →