Carnage był z nami na scenie od 2008 roku. W ciągu wielu lat wydał pod tym aliasem kilkadziesiąt produkcji, a w tym np. „WDYW”, „Toca” czy „PSY or DIE”. Niestety nic nie trwa wiecznie... 0 UserComments

To koniec Carnage. Po 14 latach projekt definitywnie zostaje zamknięty

Artykuł dodano: 6 maja, godz. 15:33
Odsłony: 456x
Carnage był z nami na scenie od 2008 roku. W ciągu wielu lat wydał pod tym aliasem kilkadziesiąt produkcji, a w tym npWDYW, Toca czy PSY or DIE. Niestety nic nie trwa wiecznie, bo osoba odpowiedzialna za koncept Carnage'a, czyli Diamante Anthony Blackmon, oficjalnie zapowiedział koniec projektu. Pytanie tylko, czy aby na pewno? 


Koniec pewnej ery

Diamante jako Carnage zaczął funkcjonować w 2008 roku. Jakiś czas później ukazał się jego pierwszy singiel pt. Flowin, który stworzył z udziałem grupy Foreign Beggars. Po tym nastąpiła dość długa pierwsza, ponieważ następne produkcje Gwatemalczyka zaczęły pojawiać się dopiero trzy lata później. Tym razem były to numery wydawane w takich wytwórniach, jak Buygore, Fool's Good czy Revealed. Warto wspomnieć, że w 2012 roku Carnage rozpoczął współpracę z G-Eazym, z którym pięć lat później zaprezentował EP-kę pt. Step Brothers.
W czasie swojej kariery Carnage pracował nie tylko z raperami, ale również DJ-ami, z którymi stworzył prawdziwe przeboje. Jeden z jego największych hitów o nazwie Toca został wyprodukowany z pomocą KSHMRA oraz Timmy'ego Trumpeta, a sam numer zdobył ponad 55 milionów odsłuchań w serwisie Spotify. Warto wspomnieć, że Diamante jako Carnage wydał również dwa albumy studyjne, z których ten pierwszy naszpikowany był gwiazdami światowego pokroju.

Gwatemalski DJ pięciokrotnie pojawiał się w zestawieniu DJ MAG Top 100 DJs w latach 2014-2017 oraz 2021, w którym wylądował na najwyższej, bo 37. pozycji. W pewnym momencie Diamante zaczął borykać się problemami natury psychicznej. Zawiesił karierę, zmagał się z hejtem ze strony "fanów", ale wygląda na to, że w końcu wyszedł na prostą. Czy na pewno?

Wczoraj o godzinie 19:00 czasu polskiego na mediach społecznościowych Carnage'a pojawił się taki oto wpis: 
Dziękuję, że mogłem być częścią Waszego życia przez czternaście lat. Dziękuję, że pozwoliliście mi zmienić muzykę, scenę i kulturę muzyczną. Dziękuję, że pozwoliliście mi zwiedzić świat i występować w miejscach, o których mi się nawet nie śniło. Dziękuję za ponad 1200 występów. Dziękuje za ponad dwa miliardy odtworzeń. Dziękuję promotorom, lokalom, sztabowi producenckiemu, AR-owi, pracownikom klubów, za wszystko, co włożyliście w projekt Carnage. Dziękuję wytwórniom muzycznym i zespołom marketingowym za pomoc w promowaniu mojej muzyki na całym świecie. Dziękuję, że pozwoliliście mi być sobą. Dziękuję moim kolegom artystom, którzy zostali moimi najbliższymi przyjaciółmi. Dziękuję Wam za wspomnienia, 

ale co najważniejsze. Dziękuję WAM, drodzy fani. 

Carnage, 2008-2022

Definitywny koniec czy nowy początek?

Wszyscy doskonale wiemy, że od pewnego czasu Diamante funkcjonuje pod swoimi alternatywny aliasem, jakim jest GORDO. Właśnie dzięki temu projektowi Gwatemalczyk wskoczył na bardzo wysokie - 37. miejsce w zeszłorocznej edycji DJ MAG Top 100 DJs, co dało mu najlepszy wynik w całej jego karierze. Czy pożegnanie z Carnagiem oznacza, że producent skupi się na swoim alter ego?

Jako GORDO Diamante wydał już utwory KTM, Taraka czy EENIE WEENIE, które naprawdę mają w sobie bardzo ciekawy klimat. Warto w tym momencie wspomnieć, że pod koniec stycznia tego roku gwatemalski DJ udostępnił swój set prosto z Bułgarii, czyli całe 90 minut muzyki house.

Miejmy nadzieję, że post pożegnalny jego autorstwa dotyczył tylko aliasu Carnage, bo GORDO naprawdę daje radę. Pamiętajmy, że Diamante wystąpi razem ze swoim house'owym projektem na Tomorrowlandzie w Belgii, Lollapaloozie w Chicago oraz na Sunset Music Festival w Tampie, gdzie wystąpią takie gwiazdy, jak Oliver Heldens czy nawet Skrillex. Według mnie to, co się wczoraj wydarzyło, to dla gwatemalskiego producenta początek nowego rozdziału w jego życiu, który, miejmy nadzieję, przetrwa próbę czasu.

Posłuchaj setu autorstwa GORDO prosto ze słonecznej Bułgarii

Sprawdź także:


Komentarze
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (0)