Uwaga, uwaga, nasza nowa płyta tygodnia to porcja muzyki niebezpiecznie uzależniającej i nietypowo oddziałującej na nasze zmysły i samopoczucie. Krótko mówiąc – materiał muzyczny, który potrafi... 8 UserComments

Płyta tygodnia: Nathan Fake!

Artykuł dodano: 13 września 2012, godz. 10:14
Odsłony: 3343x
Uwaga, uwaga, nasza nowa płyta tygodnia to porcja muzyki niebezpiecznie uzależniającej i nietypowo oddziałującej na nasze zmysły i samopoczucie. Krótko mówiąc – materiał muzyczny, który potrafi zmieniać stan świadomości bez pomocy sztucznych środków.
Na początek września swój nowy album przygotował Nathan Fake – gość, który już zawsze będzie nam się kojarzył po pierwsze z Jamesem Holdenem i współpracą z jego wytwórnią Border Community, a po drugie z kultowymi progresywnymi trackami zatytułowanyi „Outhouse” i „The Sky Was Pink”. Zanim przejdziemy do nowych numerów, warto przypomnieć sobie i raz jeszcze posłuchać tych dwóch absolutnych perełek:

Nathan Fake - Outhouse


Nathan Fake - The Sky was Pink


Podobnie jak Holden, również Fake w pewnym momencie swojej kariery ewoluował z tanecznej muzyki progresywnej w rejony bardziej eksperymentalne i bardziej wymagające dla słuchaczy. Podobnie jest na najnowszym albumie „Steam Days”, który oferuje nam dźwięki mroczne, zakręcone i nieoczywiste, gdzieś na pograniczu IDM, glitch hopu i szeroko pojętej elektroniki, czasem tylko proponując oddech w postaci czegoś bardziej dynamicznego i porywającego do (również nieoczywistego) tańca.



Przygodę ze „Steam Days” można więc zacząć od bardziej dynamicznych i pulsujących „Neketona”, „Warble Epics” czy „Harnser”, ale najlepiej spróbować zmierzyć się z tym krążkiem słuchając go w całości. Będąc w odpowiednim nastroju można ostro się wkręcić w ciekawie połamane beaty i intrygujące melodie, często wygrywane na charakterystycznym, Holdenowo-Fake'owym syntezatorze. Przy pierwszym przesłuchaniu efekt jest piorunujący, choć pewnie nie dla wszystkich będzie to łatwa przeprawa. Warto jednak tej płyty posłuchać więcej razy, wtedy zaczynamy się zaprzyjaźniać z wieloma motywami, a całość wydaje się bardziej „chwytliwa”, niż się mogło z początku wydawać. Coś dla tych, którzy lubią muzyczne wyzwania i albumy, na których pewne nianse odkrywamy dopiero z czasem.

Nathan Fake - Warble Epics


http://www.beatport.com/release/steam-days/954125
Komentarze
  • Łukaszukasz13 września 2012, godz. 12:59
    swietny materiał. idealny do słuchanai w ciszy, wieczorkiem dla wyciszenia . super
  • chudy5d13 września 2012, godz. 17:14
    Ja się rozpłynąłem przy 'Rue'. Balsam dla uszu, rewelacyjny utwór, najlepszy z tego albumu jak dla mnie. Świetnie wycisza i odpręża po ciężkim dniu. Podoba mi się klimat tego albumu, bardzo dobra robota ze strony Nathana.
    I dzięki za przypomnienie Outhouse i The Sky Was Pink... swego czasu katowałem intensywnie ten drugi kawałek, to już klasyk. :)
  • mental13 września 2012, godz. 18:43
    miałem okazję posłuchać... płytka wymiata zresztą jak zawsze materiał od tego pana xD
  • Hawro14 września 2012, godz. 07:23
    za to kocham ftb . dziekuje za pokazanie mi Outhousu
  • KACUR15 września 2012, godz. 12:59
    Outhouse wole w remiksie Valentino Kanzyani :)
  • Jerycho198816 września 2012, godz. 11:15
    Płyta ta jest wręcz idealnym przykładem "doskonałej niedoskonałości". Nie jest ona perfekcyjnie wystylizowanym materiałem wręcz przeciwnie te (jak to Marcin ładnie określił) intrygujące melodie są jakoby przejawem klasycyzmu w dobie bardzo często nudnej "nowoczesności"...
    A najlepsze kawałki hmm... Trudno z niej je wybrać, gdyż całego LP słucha się według mnie jednym tchem. Z pewnością jednak najbardziej ciekawe moim zdaniem są:: Iceni Strings, Harnser, Rue i Neketona ;)
  • Aryen17 września 2012, godz. 01:15
    Prosze, prosze Fake numerem 1 na ftb. Widze, ze cieszy sie duza popularnoscia ;) a co do samego albumu, to coz mozna powiedziec. Border to Border, klasa sama w sobie.
  • Drazic17 września 2012, godz. 11:49
    Outhouse :) młodzieńcze lata, klasyk!
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (8)