Ma ktoś wolne prawie 5 godzin? Polecamy zarezerwować sobie cały długi wieczór, wyłączyć telewizję, komputer i telefon, zamknąć się w pokoju i odpłynąć. 9 UserComments

Płyta tygodnia: 5 godzin z Digweedem!

Artykuł dodano: 18 grudnia 2012, godz. 10:37
Odsłony: 3598x
Ma ktoś wolne prawie 5 godzin? Polecamy zarezerwować sobie cały długi wieczór, wyłączyć telewizję, komputer i telefon, zamknąć się w pokoju i odpłynąć.


John Digweed to gość, któremu się ufa. Od zawsze. Nigdy nie dał ciała, nigdy nie zszedł na złą drogę, nie miał nawet krótkiej przerwy, gorszego dnia czy roku. Jego kompilacje od kilkunastu lat uważane są za jedne z najciekawszych na świecie, zarówno serie „Northern Exposure” z Sashą, jak i jego własne „Transitions” to absolutne perły. Całkiem niedawno temu pojawił się przepastny miks „Live In Cordoba”, zakładamy, że cieszył się sporą popularnością, bo Digweed idzie za ciosem i jeszcze przed końcem roku publikuje kolejny, wręcz monumentalny zestaw.

To jakby ciąg dalszy serialu – tym razem rzecz nazywa się „Live in London” i trwa prawie 5 godzin! Zapis występu z urodzinowej imprezy jego wytwórni Bedrock. Trudno to wszystko objąć na raz, więc jeśli nie jesteście w stanie się skoncentrować przez tak długi czas, po prostu korzystajcie z tej uczty na wyrywki. Klimat wtedy może ciut gorszy, podróż mniej ekscytująca, ale jak zawsze w przypadku tego pana – każdy utwór z osobna to małe dzieło sztuki.



Są tu progresywni wyjadacza tacy, jak Guy J czy Quivver, ale znalazło się też miejsce dla Catz N' Dogz, remiksu Polaków dla Justina Martina. W porównaniu do poprzednich kompilek Digweeda więcej tu deep house'u i tech-house'u, mniej typowo progresywnych pejzaży. Zaskakuje też fakt, że John nie omieszkał zaprezentować też kilku propozycji w stylu deep housowego nu disco, jak choćby Miguela Campbella. Najważniejsze jednak, że jak zwykle u niego nie znajdziecie tu słabych numerów, a słuchając tych kilkudziesięciu tracków w miksie ma się – również jak zwykle u niego – wrażenie obcowania z niezwykle klimatyczną i wielobarwną muzyczną podróżą.

Ciekawi jesteśmy, które numery z tego potężnego zestawu zostaną z Wami na dłużej, które się Waszym zdaniem najbardziej wyróżniają i żyć będą własnym życiem poza kompilacją „Live in London”. Przyjemności!

John Digweed Live in London Preview Mix


ODSŁUCH WSZYSTKICH FRAGMENTÓW:

http://www.beatport.com/release/john-digweed-live-in-london/1003548

Komentarze
  • UcieX18 grudnia 2012, godz. 10:48
    Zauważam, że Nu Disco zaczyna przeżywać drugą młodość. Sam ostatnio zacząłem wychwytywać kawałki spod z tego stylu i mogę tylko powiedzieć - WOW! Nie rzadko bardziej klimatycznie kawałki, niż z lat '80 :)

    Aeroplane - We Can't Fly (Oliver Remix)


    Akurat dziś mam wolne i oglądam dokument jak woda wpływa na organizm, więc w tle z chęcią posłucham pykającego Digweed'a ;)
  • Jerycho198818 grudnia 2012, godz. 10:49
    Jak na razie przesłuchałem jedynie 2 pierwsze płyty ;) Mistrzowsko wyważony klimat ;) Dzisiaj zamierzam przesłuchać trzecią a jutro czwartą płytę ;) Tacy panowie właśnie jak Digweed pokazują czym jest prawdziwa elektroniczna muzyka ;)
  • ANDY18 grudnia 2012, godz. 12:54
    Pamiętam ten magiczny występ Digweeda na Global Gathering w 2010 roku.
    John Digweed 10/12 @ Global Gathering Poland 2010

    Trzeba będzie przesłuchać co nam tam ciekawego John zaprezentował.
  • Pilot(TKD)18 grudnia 2012, godz. 14:58
    Digweed to kozak . Nigdy nie wiadomo co zagra i to czyni jego występy takie magiczne .
  • topereq18 grudnia 2012, godz. 19:06
    klasa sama w sobie :)
  • FuDiTraNceBOY18 grudnia 2012, godz. 19:51
    Zostawie to sobie na podroz do PL bo bedzie mozna nawet i 3x odsluchac ;)
  • CK198619 grudnia 2012, godz. 12:02
    Kompilacja wydaje sie ciekawa ale jego podcasty sa kiepsko masterowane, vocal z mica nawala tak ze musze co chwile sciszac a muzyka puszczana jest na poziomie glosnosci vinyla... Troche to brzmi jakby muzyka nie byla wazna w tej audycji. Solarstone ma podobnie. Ale z tego co zauwazylem to jak ktos ma dobre podcasty to ma slabe kompilacje i na odwrot. Wyjatkiem jest chyba Markus Schulz on sie przyklada bardzo do swoich rocznych wydawnictw.

    Szkoda, ze wielu artystow gra taka muze a sa niedoceniani bo w swiecie undergroudnu caly tort wcina Digweed Guy J i Cattaneo. Sam gram takie sety i widze ze wiara woli sluchac go*wna - boli to troche. Jest tyle nieodrytych gwiazd nawet na YT, ktore maja po 60 wyswietlen a sa prawdziwie progressywne w starym stylu.

    Za to pod najnowszymi albumami Ferrego, czy Schulza to ochy i achy, eh szkoda gadac.
  • Luc Deep20 grudnia 2012, godz. 17:06
    FudiTranceBoy---to gdzie Ty na Hawajach melanżujesz???:):):)

    ojj na Globalu wspaniale przegonił przypadkowych ludzi, co pięknie widać na filmiku od ANDY-ego. Jeżeli skończę pracę podczas urlopu i w ogóle będę miał trochę czasu to przesłucham.
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (9)