Jeżeli jakimś cudem wstaliście już po szaleństwach w Centrum Stocznia Gdańsk, podzielcie się z nami tym, co się tam działo. 67 UserComments

Full on Ferry Polska – Wasze wrażenia!

Artykuł dodano: 3 maja 2012, godz. 13:15
Odsłony: 12541x
Jeżeli jakimś cudem wstaliście już po szaleństwach w Centrum Stocznia Gdańsk, podzielcie się z nami tym, co się tam działo.


Tradycyjnie pytamy Was o wrażenia z imprezy – napiszcie jaki panował klimat, jaka była muza, który z didżejów spisał się najlepiej i czy wszystko było po Waszej myśli. Dajcie znać, czy Wam się podobało na Full On Ferry w Gdańsku, czy gwiazda wieczoru porwała Was ostro do tańca, czy może lepiej wspominacie sety dużo młodszych kolegów Ferry'ego Corstena?

Największe plusy, największe minusy, największe zaskoczenia, mamy nadzieję, że tylko pozytywne! Czy ci, co opuścili tę imprezę, mają czego żałować?

Komentarze
  • untara7 maja 2012, godz. 20:43
    Marcino_89-wielkie dzięki
  • tomsyty8 maja 2012, godz. 10:35
    Jak dla mnie to impreza pod względem muzycznym była średnia. Niestety, nie było mi dane usłyszeć Skytecha (dziękuję ci PKP za 3 godziny spóźnienia) a z wypowiedzi wynika że zagrał dobrze. Wiedziałem że impreza nie będzie stricte trancowa, mimo wszystko jednak pojechałem. Pojawiłem się gdzieś tak w połowie występu Deniza, zaczęło się normalnie, Mat Zo mnie nie porwał (tu nie spodziewałem się czegoś innego), Ferry tego wieczoru to jednak nie był ten gość którego pamiętam choćby z Festivalu139... Najlepiej jak dla mnie to zagrał Shogun, w połowie jednak trzeba się było zwijać na pociąg. Frekwencja rzeczywiście słaba chyba z racji daty imprezy, kilka metrów przed sceną był luz co w klubie wielkości CSG nie jest rzeczą normalną, no ale to dobrze, można było spokojnie się bawić. Mimo sporych problemów z dojazdem po drodze można było spotkać ciekawych ludzi co jest wartością samą w sobie i jest równie cenne jak sama impreza. Jedno jest pewne - 6 czerwca - Markus nas nie zawiedzie :]
  • maki878 maja 2012, godz. 11:21
    Kolejną imprezę zaliczam do bardzo udanych. Muzycznie było rewelacyjnie. Bawiliśmy się do samego rana:)
  • sarlack8 maja 2012, godz. 11:37
    Naglosnienie bardzo nierowne, Shogun zaczal bardzo cicho i z poglosem, niewyraznie, Pozniej Ferry wkroczyl do akcji i pokazal mu chyba ustawienia na mixerze bo poprawilo sie:). Efekty swietlne super jak na taka sale (hale). Generalnie o okolo 20% za cicho.Basy czyste i wyrazne. Muzycznie srednio, czesto przymulali po 10-15 minut. Ochrona grzeczna ale bardziej zajeta palaszowaniem zapiekanek niz ochrona i czuwaniem. Ludzi mogloby byc wiecej.....
  • aleksbortw8 maja 2012, godz. 12:00
    Ja tam żadnych zastrzeżeń co do imprezy nie mam:) wybawiłem się świetnie a o to na imprezie chodzi:)
  • Karolcia2589 maja 2012, godz. 11:53
    Muzycznie rewelacyjnie:) organizacyjnie na plus:) impreza zaliczona do udanych:)
  • kicak2511 maja 2012, godz. 22:46
    Moje wrażenia???
    Po pierwsze mam już 30 lat i czuje się staro:)
    Po drugie przyjechałem tylko na set Ferrego, bo Mat Zo i Shogun mi nie podchodzi.
    Po trzecie Ferry zagrał na 4+, ale duży plus za to, że zagrał prawie całą WKND, nawet A Day Without Rain, której się nie spodziewałem na mocno bitowej imprezie:) Fajnie, że Piwo było od ręki (a nie za żetony) i kibel łatwo dostepny:)
    Piszę jednak nie po to, żeby pisać o wrażeniach, lecz żeby odnieść się do trendów trancu jakie istnieją w 2012 roku. Chciałbym się odnieść do ludzi w wieku mi podobnym. moja przygoda z muzyką techno zaczęła się w 1998 roku gdy usłyszałem na Vivie niemieckiej van Dyka - For an Angel i Chicane'a - Saltwater. To było pierwsze zauroczenie takim rodzajem muzyki po Mr. President i Fun Factory:) Mając 16 lat zacząłem się wgłębiać w muzykę zwaną TECHNO i TRANCE nakręcając kolegów w swoim wieku o pięknie tej muzyki (co z resztą mi się udało). Przeżyliśmy razem Love Parade w 2003 i w 2006 roku w Berlinie, gdy widząc po raz pierwszy van Dyka na żywo przy aniołku nasuwałem z całych sił płacząc, że widzę go na żywo i tańczę przy muzie, którą puszcza. Płakałem jak piz.....da:) Gdyż od 98 roku uważam go za guru muzyki trancowej (tzw. electronic dance music). Załapałem sie jeszcze na Stadium of Sound w 2007 roku, gdzie przeżyłem jedno z największych marzeń swojego życia z intrem Clinta Mansella z LOTR:) To był mój ostatni event do FoF, czyli 5 lat pełnych lat bez eventów (w tym czasie żona, dziecko itp. :) ) Wybrałem się na FoF w ostatnim momencie, bo jakoś nie miałem chęci 2 maja iść na ta imprezę, ale cieszę się, że się na niej pojawiłem:)
    Ale sedno mojego biadolenia jest takie:) Od 14 lat za Boga muzyki elektronicznej uważam van Dyka i żaden Tiesto czy AvB go nie jest w stanie przebić jak dla mnie.
    I co się dzieję w tym roku? Ferry wydaję WKND, a PvD Evolution. I szczerze po parunatokrotnym przesłuchaniu Evolution moge uznać, że "może połowa płyty" jest dobra, reszta jest po prostu słaba! Każdy jego album od 98 roku maglowałem latami, aż do dziś, a tu taka niespodzianka:( Po parokrotnym przesłuchaniu WKND stwierdzam, że płyta jest za***iście przygotowana i mocno wpadająca w ucho, daje jej osobiście 5+ (z dużym plusem). Mimo, że ludzie je...bią np na Aint No Stoppin, że Popowe itp., To Ferry nagrał wg mnie za***isty album.
    Bo prawdę mówiąc czym jest Trance dla słuchaczy w 2012 roku??? Bo widzę co mnie najbardziej załamuje, że w dzisiejszych czasach rządzi Arty, Avicii czy Swedish House Mafia. A nie o tym w muzyce technicznej chodzi;/ Czy ktos zgadza się ze mną???????? Pozdrawiam
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (67)