Wspominamy przełożoną pierwszą edycję A State Of Trance i koniec słynnego Radia Planeta oraz kilka słów o EDM-ie, który przejął kontrolę nad mainstreamową elektroniką. 2 UserComments

Dwadzieścia momentów w historii FTB.pl - część 4/4. Lata 2010-2019

Artykuł dodano: 6 stycznia, godz. 10:45
Odsłony: 550x
Wspominamy przełożoną pierwszą edycję A State Of Trance i koniec słynnego Radia Planeta oraz kilka słów o EDM-ie, który przejął kontrolę nad mainstreamową elektroniką.


Przełożony przez katastrofę smoleńską ASOT 450

10 kwietnia 2010 katastrofa Tupolewa nie tylko wstrząsnęła polską opinią publiczną z oczywistych powodów, wpłynęła również na życie ponad 10 tysięcy czytelników FTB.pl, którzy z podekscytowaniem czekali na znakomicie zapowiadającą się imprezę w Hali Stulecia we Wrocławiu. Pierwszy ASOT w Polsce, świętowanie 450. odcinka słynnej audycji A State Of Trance, jedno z pięciu na świecie obok dwukrotnego Nowego Jorku, Toronto i Bratysławy.

Dziś ten wątek na FTB to prawie 300 tysięcy odsłon i prawie 5 tysięcy komentarzy. Imprezę przeniesiono na 24 kwietnia, 2 tygodnie później wszystko odbyło się zgodnie z planem, a nawet lepiej, bo poza świetną produkcją i eleganckimi setami Armina, Andy’ego Moore’a czy Markusa Schulza coś wisiało wtedy w powietrzu - raz na jakiś czas na imprezie czy festiwalu człowiek czuje coś, czego nie umie do końca wytłumaczyć i opisać, ale wie, że jest częścią wydarzenia wyjątkowego, historycznego, takiego, które będzie wspominał do końca życia.

Sprawdź także: Dwadzieścia momentów w historii FTB.pl - część 1/4. Lata 200-2003

Wtedy, podczas ASOTA 450 tak właśnie było - czy to przez wiszący nad nami Smoleńsk i związane z tym poczucie ulotności życia, względności wszystkiego? Może zadziałał efekt ciesz się każdą chwilą, bo nie znasz dnia i godziny? Nie wiemy, ale wiemy, że wszystko zagrało i ze świecą szukać kogoś, komu wtedy coś nie odpowiadało, więcej - kogoś, kto nie wpisał tej imprezy do czołówki swoich ulubionych.

Armin van Buuren - A State Of Trance 450 we Wrocławiu

Rok 2011. FTB na Tomorrowland i zdziwienie dominacją Afrojackowych brzmień

Tak, to już minęło 10 lat od momentu, kiedy w Europie odstawiono na boczny tor wszystkie dotychczas popularne gatunki muzyki tanecznej, stawiając na “big-room-electro-EDM”. Sam wtedy pisałem w obszernej relacji, że:

na scenie głównej (prawie) ciągle było dokładnie to samo, czyli krótko mówiąc skrzyżowanie brzmienia Afrojacka z brzmieniem Aviciiego. Naprawdę można się uprzedzić do tego nowego electro-house'u, gdy trzeci dzień z rzędu słyszy się dokładnie to samo: w niedzielę grali jeszcze Gold, Gartner, Laidback Luke i Chuckie, a mi się wydawało, że to ciągle ten sam gość stoi za deckami trzecią dobę.

Tak, to już minęło 10 lat od momentu, kiedy zaczęliśmy (my, czyli wszyscy przyzwyczajeni do muzycznego świata sprzed 2010) narzekać na nowy porządek rzeczy - dzieciaki chciały już czegoś innego, jeśli utwór nie miał długiego build upu i następującego po nim mocnego dropa, był traktowany jak zamuła.

W kolejnych latach ten proces tylko postępował i do dzisiaj na scenach głównych festiwali nie zobaczyliśmy już nikogo spoza EDM-owej ferajny. Zwłaszcza, że każdy z kolejnych Guettów zdawał sobie sprawę, że między build upami, a dropami trzeba przemycać melodie znane z radia, co jeszcze bardziej odpowiadało tłumom pod mainstage’ami.

A co za tym idzie organizatorzy imprez nie mieli powodów, by rozglądać się za artystami z kręgu techno, house czy trance. Ci na zawsze zostali już w tematycznych namiotach dla entuzjastów gatunku.

Afrojack @ Tomorrowland 2011 - Special Edition

Koniec Radia Planeta, koniec Czwórki w eterze

Kto by się przejmował radiem w dobie internetu, a później Spotify, prawda? A jednak - decyzja Eurozetu o zakończeniu żywota Radia Planeta spowodowała w sieci wielki szum, mało brakowało, żeby w iluś miastach Polski odbyły się w tej sprawie protesty. Choć nie wszędzie Planeta grała tak samo, najbardziej tę decyzję poczuli słuchacze w Warszawie, na Śląsku i - oczywiście - w Poznaniu.

Także pod względem radia Poznań i Wielkopolska postrzegany był jako kolebka i centrum imprezowego świata, a Planeta Poznań jako jedyna w Polsce grała na okrągło dokładnie to, czego życzyliby sobie klubowicze - klasyki i nowości house, electro house, trance, czasem breaks i techno, redaktorem muzycznym był najpierw DJ Peter Pain, potem DJ Neevald, obaj wiedzieli, co się w takim radiu powinno grać

Czytaj dalej: Dwadzieścia momentów w historii FTB.pl - część 2/4. Lata 2004-2006

Gdy w 2013 ten radiowy ewenement został unicestwiony (symboliczna była zmiana profilu w Zet Gold, z hitami dla babć i dziadków), ostatnim bastionem w eterze została Czwórka, która w nieco inny sposób, ale jednak rozumiała dobrą muzykę elektroniczną, miała miejsce dla DJ-skich setów i relacji z imprez.

Jednak 2 września 2016 FTB napisało newsa o znamiennym tytule: Czwórka podzieliła los Planety. Tak naprawdę przeniosła się do sieci i wciąż jakoś tam istnieje, ale dla nas, szukających w samochodowych radiach czegoś więcej, niż “złotych przebojów” albo “eskowych hitów” skończyła się definitywnie pewna epoka...

Posłuchaj starego nagrania Neevalda z Planeta FM

Lata 2015-2019. EDM przejmuje kontrolę

Nie da się ukryć, że w ostatnich kilku (a nawet więcej) latach zarówno piszący, jak i czytający FTB.pl w zdecydowanej większości stali się muzycznymi ortodoksami tęskniącymi za starymi czasami, marudzącymi na nową rzeczywistość i płaczącymi “kurła, kiedyś to było”.

W innych muzycznych gatunkach też takie rzeczy się dzieją - każdy rockowy/metalowy/jazzowy zespół, który zapomina o swoich starych fanach i stara się eksperymentować, iść z duchem czasu, kończy w ogniu krytyki. Skoro Armin i Tiesto swoich ortodoksyjnych fanów zaczynali denerwować już w 2008/2009 roku, skoro Tomorrowland stawiał na nowe brzmienia EDM w totalny sposób już w 2010/2011, skoro Hardwell wygrał ranking DJ Maga już w roku 2013, to o czym tu dyskutować?

Fakt, że w Polsce pod tym względem szło dużo oporniej i imprezy z gwiazdami EDM długo nie dochodziły do skutku - z jednym, ale bardzo znaczącym wyjątkiem. Najbardziej ukochany wśród fanów trance’u i starych klimatów w ogóle kołobrzeski Sunrise Festival postanowił wykonać przewrót kopernikański i w ramach terapii szokowej odejść od “starych klimatów” w sposób brutalny i natychmiastowy.

Przeczytaj również: Dwadzieścia momentów w historii FTB.pl - część 3/4. Lata 2007-2009

Nie powoli, nie stopniowo, bez żadnego przyzwyczajania, subtelnych roszad. Jeszcze w 2012 grali tam Paul Van Dyk, Ferry Corsten, Dash Berlin, Sander van Doorn, Armin van Buuren, a rok później z trance’owej starej gwardii nie było już nikogo!

Dopełnieniem tego trendu była pierwsza i od razu udana edycja holenderskiego eventu Don’t Let The Daddy Know w 2019, gdzie wreszcie stricte EDM-owy skład zapewnił frekwencję i sukces.

Paradoksem może wydać się fakt, że głównym magnesem, który pomógł przyciągnąć tam tysiące klubowiczów, był… Tiesto. Ten sam, który 15 lat wcześniej grał progresywnego seta w klubie Relaks w Lesznie, na który startujący wortal muzyki klubowej FTB.pl sprzedawał pierwsze w swojej historii bilety...

Obejrzyj set Tiesto z Don't Let Daddy Know 2019

Sprawdź także

- Dwadzieścia momentów w historii FTB.pl - część 1/4. Lata 2000-2003
- Dwadzieścia momentów w historii FTB.pl - część 2/4. Lata 2004-2006
- Dwadzieścia momentów w historii FTB.pl - część 3/4. Lata 2007-2009

Zdjęcie: Kosiarka Works
Komentarze
  • PiKey6 stycznia, godz. 14:56
    Dokładnie, troszkę żeśmy przez te ostatnie 12 lat pomarudzili, ale na pocieszenie można powiedzieć, że wszystko ma swój kres, a więc i bigroom nie jest wieczny
  • MusiCManiaC7 stycznia, godz. 21:09
    Co do radia, poza granicami naszego kraju jest mnóstwo rozgłośni które promują muzykę elektroniczną od Techno przez Trance i mają się swietnie ,niestety u nas nie ma nic oprócz maxx-owej komerchy i 90% społeczeństwa nie potrafi rozróżnić podstaw, czym jest wspomniana muzyka Trance a czym Techno. Jesteśmy sto lat za ... jeśli o to chodzi
Zarejestruj się i zaloguj, aby dodać komentarz...
Komentarze (2)